48/2019


Gmina Baranów. Dostaliśmy zgłoszenie dotyczące jednej z posesji w niewielkiej wsi.

Udaliśmy się na miejsce, od osób będących w okolicy dowiedzieliśmy się, że osoba mieszkająca pod wskazanym adresem ma „różne problemy”. Wszyscy potwierdzili, że ten pan ma psa ale nikt nie wierzył w to żeby się nad nim znęcał.

Wezwaliśmy policję. Furtka na podwórko była zamknięta, nikt nie odpowiadał na nasze wołania, w związku z tym potrzebowaliśmy asysty by wejść na posesję i sprawdzić czy wszystko jest w porządku.

Trzeba pamiętać – organizacje nie mogą wejść na posesję bez zgody właściciela. Nie czekaliśmy długo, dzięki uprzejmości dwóch funkcjonariuszy weszliśmy na posesję, od razu zobaczyliśmy psa.

Mała filigranowa suczka, uwiązana łańcuchem do drewnianego pala. Kojec był otwarty, ale od dawna nie był sprzątany… w kojcu buda, nie taka zła, widywaliśmy gorsze. Jedynie faktycznie łańcuch był za krotki i psiak zamiast do budy chował się do przyległej do kojca komórki. Pies sam w sobie był zadbany, czysty, grzeczny.

Po chwili pukania i nawoływania ze strony policjantów, pokazał nam się właściciel. Starszy pan, nie wykazywał agresji, był sympatyczny. Widać było od razu że niespecjalnie sobie radzi. Nie tylko z psem, ale też ze sobą.

Właściciel nie chciał stracić psinki, zapewniał, że dba o nia na tyle ile może. Po rozmowie i ocenie sytuacji zaproponowaliśmy pomoc. Właściciel bez oporów pozwolił nam zabrać suczkę (ma na imię FRUZIA!) do lecznicy, wyraził zgodę na zabieg sterylizacji a także odrobaczenie i zaszczepienie jej przeciwko wściekliźnie, wszystko na koszt Fundacji. Prosił tylko, aby sunia do niego wróciła.

Fruzia dostanie od nas także zapas dobrej jakości karmy na długi czas, nową ocieploną budę.

To będzie próba dla właściciela. Czyjś alkoholizm nie jest podstawą do odebrania, ponadto życie psa nie było zagrożone,.

Pies nie był wychudzony, nie reagował ani lękliwie ani agresywnie na widok właściciela. Ta psina to jedna wielka kulka szczęścia. Tak przyjaznej i radosnej suczki dawno nie widzieliśmy.

Dajemy właścicielowi jedną szansę. Wspólnie ogarniemy podwórko, a łańcuch zmienimy na długą linkę, aby psiak mógł swobodnie poruszać się po posesji, czy schować do budy.

Mamy nadzieję, że ze wsparciem rodziny (mieszkająca dom dalej) uda mu się odzyskać kontrolę nad życiem i lepiej zadbać o siebie i suczkę. Ma być czysto, sunia ma być puszczana luzem, w końcu posesja jest ogrodzona.

Ważne jest by dawać ludziom szansę zamiast na starcie zabierać zwierzęta. Moglibyśmy to zrobić, ale co dalej? Nie mamy domów tymczasowych… schroniska są przepełnione.

Z naszej strony, poprosimy wójta aby z odpowiednimi instytucjami zajął się tym panem, który cierpi na wiele schorzeń, co finalnie (według niego) wpędziło go w alkoholizm. Żyje jedynie ze skromnej emerytury. Właściciel karmi suczkę domowymi resztkami, mówi że na więcej go nie stać.

Rodzina zobowiązała się doglądać sunie i w razie pogorszenia warunków poinformować nas o tym.

Podsumowując: postaramy się pomóc zarówno właścicielowi jak i suczce. On dostanie od nas szansę. Sunia dostanie sterylkę, szczepienie, odrobaczenie, budę, linkę i zapas karmy na długi czas.

Sprawa jest w toku, na pewno jeszcze się tam pojawimy i zdamy wam relację.